Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
34 posty 428 komentarzy

Jaromir

Jaromir - Człowiek, który odcina się od kultury i historii swych ojców jest jak iskra, co zgaśnie zawieszona w bezmiarze przestrzeni.

Czy A. Duda jak L. Kaczyński też chce być dowódcą pilotów?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Katastrofa pod Smoleńskiem doprowadziła do ogromnych strat dla Polski, zarówno czysto ludzkich, finansowych jak i społecznych. Dlatego też, by się nie powtórzyła, niezbędne jest zadanie PiS pytania czy A.Duda też chce być dowódcą pilotów?

 Zasady bezpieczeństwa w lotnictwie wypisane są krwią ofiar wypadków lotniczych. Stąd z każdej katastrofy należy wyciągnąć wnioski, gdyż tylko one uchronią następne pokolenia pasażerów, przed potencjalnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa ich podróży.

Antonii Macierewicz w jednej z dyskusji o katastrofie pod Smoleńskiem przedefiniował słowo „zaprzaniec”. Słownikowo, „zaprzaniec” to człowiek, który wyparł się danej religii. Macierewicz nadał mu nowy wymiar. „Zaprzańcem” jest ten co nie szanuje oficerów Wojska Polskiego.

W locie do Gruzji, gdy kapitan Grzegorz Pietruszczuk, dowódca samolotu przewożącego prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i ważnych osobistości innych krajów, oficer Wojska Polskiego, odmówił zmiany trasy i lotu nad terenem walk, uważając to, za zbyt niebezpieczne, Lech Kaczyński nazwał jego i całą załogą, również oficerów Wojska Polskiego, tchórzami. Czym taki lot może się skończyć wiemy z feralnego lotu samolotu z Holandii nad terenami walk na Ukrainie. Okazało się, że prezydent PiS, Lech Kaczyński wymaga, by kapitan samolotu, będący najwyższym dowódcą na pokładzie samolotu, mający określony plan lotu, w tym określone lotniska zapasowe, wykonywał jego rozkazy, jako najwyższego dowódcy Wojska Polskiego, i na jego życzenie zmieniał trasę lotu. I w tym przypadku nie ważna, zgodnie ze zdaniem PiS miała być ocena możliwości wykonania zadania przez osoby przez lata przygotowywane do pełnienia funkcji pilota oraz w sumie mających wykonać dany manewr.

Aby nie było wątpliwości, to zdanie przywództwa PiS poświadczył w swoim piśmie z dnia 23.09.2008 Przemysław Gosiewski, gdzie czytamy „...Planowo samolot miał lądować w Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do Tbilisi. Pilot odmówił zmiany kierunku lotu...” a także „Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP?”*.

Dziś znane nam odczyty zapisu z rejestratora dźwięku w kokpicie potwierdzają niezbicie, że proponowany układ dowodzenia w samolocie realizowany był w pierwszym locie Lecha Kaczyńskiego w proponowanej przez PiS funkcji, "dowódcy pilotów transportującego go samolotu". Świadczą o tym znane od dawna słowa dyr. Kazany, wskazujące na to, że to Lech Kaczyński miał podejmować decyzję o ewentualnej zmianie lotniska docelowego i tej decyzji nie podjął wskazując pilotom, że mają próbować lądować w warunkach pogodowych, do jakich uprawnień ani oni, ani to lotnisko nie miało. Lotnisko w Smoleńsku było lotniskiem nieczynnym, otwieranym okresowo, z przedpotopowym „wyposażeniem wojskowym”. Co oznacza wyposażenie wojskowe na zamkniętym obiekcie wie każdy, kto kiedykolwiek służył w wojsku. Niedawno słyszeliśmy, że większość samolotów niemieckich sił zbrojnych nie jest gotowa do poderwania się do lotu bojowego, ja ze swych czasów pamiętam, że w czasie ćwiczeń na poligonie nie stosowano gazów łzawiących, bo maski przeciwgazowe rozłaziły się w rękach, a przydzielone nam karabiny były naszymi rówieśnikami. Tak samo wyglądał sprzęt w szopie dumnie zwanej „wieżą kontroli lotów”. Jakim sprzętem dysponowali naprowadzający, niech świadczy fakt, że gdy wylądował nasz Jak40 naprowadzający byli bardzo zdziwieni.

Czy kapitan samolotu Arkadiusz Protasiuk o tym nie wiedział? Na pewno wiedział, przecież wcześniej lądował na tym lotnisku. W to uwierzyć jednak nie chciał ani "dowódca Wojsk Polskich” ani generał Błasik.

Wynik tego niedowierzania znamy i jest on tragiczny dla Polski. Chodzi tu zarówno o rodziny ofiar opłakujące swych bliskich, jak również o koszty finansowe, jakie ponosi podatnik, ale również podział społeczeństwa na "wierzących w zamach" i "w niego nie wierzących".

Antonii Macierewicz, wie o tym od czasu, gdy wykonano w Polsce sekcji zwłok. Szczególnie ważna dla PiS była sekcja zwłok Anny Walentynowicz, przy której uczestniczył ekspert mający zaufanie PiS który również nie stwierdziły żadnych śladów wskazujących na działanie fali uderzeniowej oraz cieplnej, towarzyszącej każdemu wybuchowi. Śladów działania wybuchu na ciele swego brata nie rozpoznał Jarosław Kaczyński, tak samo, nie rozpoznał tego brat Marii Kaczyńskiej, choć jako wojskowy powinien wiedzieć, jak wygląda ciało ofiary wybuchu, Dlatego od momentu w którym Antonii Macierewicz mógł zapoznać się z wynikami sekcji zwłok, głoszenie przez niego teorii wybuchów jest zwykłym „kłamstwem smoleńskim”. Teoria ta upadła, gdyż dowody z sekcji zwłok jej zaprzeczyły.

Dlatego też należy zapytać i uzyskać wyraźną odpowiedź od kandydata na prezydenta RP, A. Dudy. Czy jeśli Polscy powierzyli by mu sprawowanie urzędu prezydenta, będzie jak Lech Kaczyński wymagał od pilotów przewożącego go samolotu posłuszeństwa? Czy też uzna siebie za pasażera, który grzecznie czeka aż kapitan samolotu wyłączy silniki i pozwoli mu rozpiąć pas i udać się do wyjścia. Ludziom, którym władza uderza do głowy tak, że chcą być dysponentami bezpieczeństwa osób z nimi podróżujących nie powinniśmy powierzać tak wysokich stanowisk. Zbyt wysokie ryzyko dla społeczeństwa to niesie.

____________

Zapytanie nr 2496 do ministra obrony narodowej w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu, kpt. Grzegorza Pietruczuka, srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności

 

KOMENTARZE

  • A dlaczego mnie nie odwiedzasz?
    Zajrzyj tutaj , zainteresuje cię >>> http://nichcik.neon24.pl/post/121260,podejrzani-rosyjscy-politycy-kim-sa-lub-kim-moga-byc

    Pozdr.
  • Jaromir ...
    "Okazało się, że prezydent PiS, Lech Kaczyński wymaga, by kapitan samolotu, będący najwyższym dowódcą na pokładzie samolotu, mający określony plan lotu, w tym określone lotniska zapasowe, wykonywał jego rozkazy, jako najwyższego dowódcy Wojska Polskiego, i na jego życzenie zmieniał trasę lotu."

    - A CO Z ZAPASOWYMI KOŁAMI?

    >>> http://nichcik.neon24.pl/post/121332,czy-zapasowe-kola-tu-154-101-przezyly-zamach-w-smolenku

    Czy zapasowe koła TU-154 #101 "przeżyły" zamach w Smoleńku? ... CZY TEŻ STRATA?
  • @Nichcik 23:25:04
    Widzisz, ja jestem człowiekiem prostolinijnym i honorowym. Zdaję sobie sprawę, że mogę się mylić w ocenie ludzi, czy też faktów, ale zawsze jestem wolny w ich ocenie i w mówieniu o nich. Kiedyś napisałeś, że nie życzysz sobie, bym komentował, więc przestałem odwiedzać oraz komentować, bo po co czytać, gdy nie możesz swojego zdania wypowiedzieć, a wypowiadać coś wbrew woli gospodarza jest niekulturalne.

    Koła zapasowe, nigdy o nich nie słyszałem, to jakas nowość, pytanie na jakich źródłach oparta. Ostatnio PiS widząc, jak wychodzi prawda na jaw, w zakresie tego, co działo się w tym samolocie i dlaczego piloci zrobili tak idiotyczną rzecz, jak szukanie możliwości lądowania, gdy nie było ku temu warunków, robi już takie głupoty, że nie wiadomo czy płakać, czy się z nich śmiać. Doskonałym przykładem może być to, że beletrystykę przyjmują jako dowód poparcia zdezelowanej teorii Macierewicza. Chodzi o powieść sensacyjną Rotha. Jakoś wiele wspólnego widzę w niej z Karolem Mayem. Karol May nigdy nie widział Ameryki Północnej ale pisał o życiu Apaczów, Roth nigdy nie widział żadnych dowodów ale pisze o Smoleńsku. OK, imaginacja to domena pisarza, może sobie opowiadać, jak Dan Brown o dziecku Jezusa, ale uznawać jego wyobaźnię za dowód, to już tylko dzieci mogą. One rzeczywiście wierzą, że konik i mówka ze sobą rozmawiają na łące.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728