Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
39 postów 539 komentarzy

Jaromir

Jaromir - Człowiek, który odcina się od kultury i historii swych ojców jest jak iskra, co zgaśnie zawieszona w bezmiarze przestrzeni.

Co roku okrążają kulę ziemską, za nasze pieniądze

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Pijackie ekscesy żon posłów PiS mocno napsuły sielską atmosferę w sejmie. Znane są już wyniki kontroli przejazdów samochodami prywatnymi naszych posłów, za które płacił podatnik.

Pierwsza dwudziestka naszych poselskich „kierowców zawodowych” przejechała w okresie między listopadem 2011 a grudniem 2013 odległość równą ponad dwukrotnemu obwodowi ziemi, z czego czterech pobrało maksymalną kwotę, jaką można było pobrać, 35 103,60 złotych, są to posłowie Tomasz Kaczmarek (były poseł PiS), Paweł Olszewski (rzecznik klubu PO), Wojciech Penkalski (RP) i Łukasz Zbonikowski (PiS, znany również z rajdu meleksowego w hotelu na Cyprze zakończonego rozbiciem pojazdów). Minister zdrowia Sławomir Neuman, o którym było głośno w tej sprawie jest dopiero na szóstym miejscu. Kolejnymi z barwnych postaci na tej liście, którzy prawie pobrali limit, to znany z problemów z rozliczaniem delegacji były już poseł PiS Zbigniew Girzyński, znany z pijackiego boju z policjantami poseł Przemysław Wipler. Na liście posłów którzy pobrali ponad 70 tysięcy złotych znajdziemy również wiceministra rolnictwa Kazimierza Plockie (PO), ministra cyfryzacji Andrzeja Halickiego(PO), obieżyświata Tadeusza Iwinskiego (SLD), wędrownika partyjnego, posła Johna Godsona, któremu do limitu niecałe zabrakło 170 zł, jest również szantażowany przez prostytutkę Piotr Szeliga (PiS/SP dziś bezpartyjny). Znajdziemy tu również naszego eksperta lotniczego Antoniego Macierewicza (PiS), niedoszłego prezydenta Warszawy i współtwórcę listy pasażerów do Smoleńska, Jacka Sasina (PiS).

Za to prezesi głównych partii Donald Tusk i Jarosław Kaczyński, Leszek Miller do przejazdów służbowych nie używali własnych samochodów. Nie używali ich również Adam Lipiński (PiS), Mariusz Błaszczak (PiS), były minister finansów Jacek Rostowski, czy wicemarszałek sejmu Wanda Nowicka.

Swoiste dziwactwo na liście kierowców / posłów stanowią posłowie, którzy jeździli własnymi samochodami, tyle, że tych samochodów nie posiadają Adam Rogacki (PiS) i Mariusz A. Kamiński (PiS). Poseł Kamiński tak żwawo jeździł swym wirtualnym samochodem, że niewiele mu brakowało, by znaleźć się na liście TOP 20 kierowców /posłów. Ale szczególnym wyczynem pochwalić się może posłanka Krystyna Pawłowicz (PiS), która nie tylko nie posiada samochodu ale jeszcze nie posiada też prawa jazdy, a zużyła swoim wirtualnym samochodem benzyny za 16'466,91 zł. Można by powiedzieć, że mamy nowy samorodny talent motoryzacyjny, ciekawe co na to policja? Ach, zapomniałem, przecież posłowie mają immunitet chroniący ich przed karami za nadużycia w ruchu drogowym. Tak dla zobrazowania, limit 3500 km/miesiąc to maksymalna liczba kilometrów jaki może przejechać kierowca zawodowy (10 godzin na dobę) w ciągu tygodnia, przy założeniu średniej prędkości 60 km/h.

Można by się dalej nabijać z naszych „wybrańców narodu”, gdyby nie smutny wniosek, sejm i ministerstwo finansów jest tak strasznie czułe, na jeżdżenie przez Polaków samochodami służbowymi, że odmawia im prawa do odliczania VAT od paliwa zużytego do przejazdów służbowych, podczas gdy posłowie potrafią bez żadnych zaświadczeń, rachunków odliczyć sobie kilometrówkę (nie tylko koszt paliwa + VAT ale również kwotę przewidzianą na inns opłaty związane z utrzymaniem samochodu) na coroczną podróż dookoła ziemi.

 

 
 
Tabela RMF/Interia.pl
 
 
Och, chyba jednak prezes będzie musiał Adamowi Hofmanowi przebaczyć. Jego i jego kolegów wyczyn blednie na tle wyczynów innych posłów tej partii, szczególnie tych, co pracowicie jeździli "wirtualnymi samochodami" i to nawet bez prawa jazdy, jak posłanka Krystyna Pawłowicz.
 

 

 

KOMENTARZE

  • Auto Sikorskiego ma na liczniku 30 tys. km, a rozliczył 90 tys. km!
    Auto Sikorskiego ma na liczniku 30 tys. km, a rozliczył 90 tys. km! Marszałek Radosław Sikorski wziął pieniądze za przejechanie ok. 90 tys. km prywatnym samochodem. Jak to możliwe, jeżeli jego auto ma niewiele ponad 30 tys. km przebiegu? Jak ustalił Fakt, prywatny nissan qashqai należący od lutego 2010 r. do Radosława Sikorskiego (51 l.) i jego żony Anny Appelbaum (50 l.) podczas ostatniego przeglądu gwarancyjnego miał na liczniku zaledwie 30 083 km. A Sikorski utrzymuje, że prywatnym autem – w celach poselskich – zrobił aż 90 tys. km. Jakim cudem?
    W 2011 r. Sikorski rozliczył 26 500 zł tytułem przejazdów prywatnym autem jako poseł. To prawie 32 tys. kilometrów. W 2012 roku było to 19 100 zł, czyli 23 tys. km. W 2013 r. 9 600 zł – czyli kolejne 11,5 tys. km. A jeszcze w całym 2010 roku było to ponad 21 000 zł, czyli 25 tys. km. To o tyle ważne, że nowiutkiego suva – nissana – Sikorski z żoną kupili 16 lutego 2010 r., a zarejestrowali 10 dni później. W sumie – nie licząc w ogóle 2014 r., bo te dane poznamy dopiero przy kolejnym rocznym rozliczeniu biura poselskiego – to ponad 90 tysięcy kilometrów pokonywanych tylko i wyłącznie do i w obrębie okręgu wyborczego prywatnym samochodem.

    Już rok temu nasze wątpliwości wzbudził fakt, że Sikorski – mimo posiadania całodobowej ochrony BOR i limuzyny rządowej – był w stanie w ciągu roku przejechać w celach poselskich 20–30 tysięcy kilometrów prywatnym samochodem. Pytania w tej sprawie powtórzył „Wprost”. Sikorski konsekwentnie jednak twierdził, że zarzuty są bezpodstawne i padł ofiara nagonki. Dowodów jednak pokazać nie zamierzał.
    A przecież wystarczy pokazać przebieg prywatnego auta, by rozwiać te wątpliwości. Sęk w tym, że przebieg prywatnego auta Sikorskich, nissana qashqai, jest zbyt mały! Sprawdziliśmy to, choć nie było to łatwe. Najpierw próbowaliśmy w rejestrze aut CEPiK. System ten pod adresem HistoriaPojazdu.gov.pl udostępnia pełną historię auta. Wystarczą trzy informacje: rejestracja, numer vin i data pierwszej rejestracji. Dwie pierwsze może zdobyć każdy, kto zobaczy z bliska samochód marszałka. O trzeciej wiedzieliśmy tylko tyle, że był to rok 2010. Wtedy bowiem w oświadczeniu majątkowym pojawił się nowiutki nissan. Wpisywaliśmy więc po kolei daty aż trafiliśmy na 26 lutego. Tak zdobyliśmy historię pojazdu, jednak... przebiegu w niej nie było. Dlaczego? Pierwsze badanie techniczne samochód Sikorskiego miał 4 kwietnia 2013 r., po 3 latach od rejestracji. Kolejne musi mieć do 26 lutego przyszłego roku. A obowiązek upubliczniania stanu licznika w CEPiK wszedł w życie kilka miesięcy temu. Nie poddaliśmy się jednak. Zadzwoniliśmy do autoryzowanego dilera Nissana w kujawsko-pomorskim licząc, że taki samochód musiał być serwisowany w takim punkcie. Pozwoliliśmy sobie na małą prowokację, przedstawiając się jako potencjalny kupiec auta.
    – Chcę kupić nissana qashqai. Auto z 2010 roku. Sprawdziłem sobie wszystkie informacje o historii pojazdu w sieci, ale nie ma tam informacji o przebiegu. Może mi pan jakoś pomóc? – zapytaliśmy pracownika serwisu. – Nie, bo nissan nie ma ogólnopolskiej bazy. Chyba, że auto było serwisowane u nas. Ma pan numer vin? – usłyszeliśmy. Numer mieliśmy.
    – Ok, samochód był u nas. Podczas ostatniej wizyty miał przebieg 30 083 km. Przegląd był robiony w tym roku, ale nie mogę panu podać szczegółowych danych. Powiem tylko, że to nie było na początku roku bo te dane wolno mi panu podać – wyjaśnił nam serwisant. Jeśli więc kilka miesięcy temu nissan Sikorskiego miał 30 tys. przebiegu, to czym marszałek jako szef MSZ wyjeździł te 90 tysięcy? Kilkunastoletnim golfem, który też jest wpisany w oświadczenie majątkowe? Jeździłby takim samochodem w czasie, gdy w garażu stałby nieużywany nowy samochód? – Jeździłem z Warszawy do mojego okręgu wyborczego 300 km i po okręgu. Najwięcej kursów było między Bydgoszczą a Warszawą. Pomijam już dyżury w biurze poselskim. Jestem już zmęczony nagonką na mnie i jeśli ktoś zarzuci mi złamanie prawa, to ta sprawa znajdzie swój finał w sądzie – zapowiedział Sikorski.

    Skoro marszałek woli wytłumaczyć w sądzie swój samochodowy cud, jego wola. Jego rzeczniczka bowiem na pytania dotyczące stanu licznika nie raczyła nam wczoraj odpowiedzieć.
    Licznik pogrąża marszałka: https://www.fakt.pl/polityka/prywatne-auto-sikorskiego-ma-na-liczniku-trzy-razy-mniej-niz-wyjezdzil,artykuly,509897.html Komentarze pod linkiem mogą być pomocne i są bardzo ciekawe.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031